1/35 German 28cm sWurfGerat 40 Auf G.W. H39
Bronco – CB35002
Niemcy to naród wybitnie praktyczny, nic więc dziwnego, że w trakcie II wojny światowej przejmowali na własny użytek sprzęt podbitych krajów – nawet jeśli był on przestarzały w porównaniu z ich rodzimym wyposażeniem. Nawet tak egzotyczne pojazdy jak nasze tankietki zapisały swój rozdział z krzyżami na pancerzu, nie zaskakuje więc, że los taki spotkał również sprzęt francuski. W trakcie Blitzkriegu Niemcy zdobyli m.in. ponad pół tysiąca lekkich czołgów Hotchkiss, które służyły nowym panom w różnej roli. Jedną z ciekawszych była adaptacja do przenoszenia wyrzutni rakietowych Wurfrahmen, które mimo pozornie prymitywnej konstrukcji (drewniana skrzynia stanowiąca jednocześnie prowadnicę dla pocisku!) podobno okazywały się całkiem skuteczne w walce. Prezentowany model Bronco pozwala na budowę takiej właśnie modyfikacji. Zestaw jest obecny na rynku już od 2006, ale godzien jest uwagi choćby przez niebanalny temat i atrakcyjną cenę (za jaką coraz trudniej w tych czasach nabyć nawet czołg w skali 1/72…). A jak jest z jakością?
Jak łatwo się domyślić, zestaw opiera się na “podstawowej” wersji francuskiego czołgu, czyli modelu Bronco CB35001 French H39 Hotchkiss Light Tank. Pudełko (ozdobione zresztą ilustracją Jarosława Wróbla) nie jest specjalnie przeładowane plastikiem, ale i sam pojazd przecież nie imponował rozmiarami.
Wanna kadłuba odlana jest przy użyciu form suwakowych.
Po wewnętrznej stronie posiada imitację blachy ryflowanej oraz zaznaczone miejsca montażu wyposażenia, co zwiastuje możliwość odtworzenia wnętrza pojazdu.
Poza wanną, elementy plastikowe do budowy samego czołgu zgrupowane są na czterech ramkach:
Ramki z ogniwkami gąsienic są dwie (identyczne oczywiście):
Dwie są również ramki specyficzne dla tej edycji, zawierające same pociski 28mm Wurfrahmen wraz z ramami i elementami montażowymi.
Części plastikowe zaprojektowane są dobrze. Może nie reprezentują najwyższego poziomu niektórych współczesnych producentów, ale jest to mocna klasa średnia. Do wspomnianego wcześniej wnętrza znajdziemy zarówno przedział silnikowy (z jednostką napędową, przekładnią i chłodnicą) oraz stanowisko kierowcy.
“Szczególarze” na pewno dołożą coś od siebie, ale wnętrze same w sobie nie wygląda wcale ubogo.
Inne detale również wyglądają dobrze.
Ze względu na “uniwersalność” ramek zawierają one aż trzy warianty przedniej części wanny (z czego w tym konkretnym modelu używa się tylko jednej). Warto zwrócić uwagę na delikatną, ale jednak imitację faktury odlewu.
Tu z kolei nie zamierzam się pastwić nad klockami wypychaczy (choć trzeba je usunąć, mimo że są po niewidocznej stronie), ale zwrócić uwagę na dosyć cienką przednią krawędź błotników.
A tu detale błotników z zewnątrz…
Góra kadłuba i wieża, także z fakturą odlewu.
Różne drobiazgi…
Przy okazji rury wydechowej należy pamiętać o pewnej ułomności zestawu, a konkretnie braku arkusza wygiętej blachy, osłaniającej wydech w czołgach H39. Łatwo wyguglać ten element na zdjęciach historycznych, dorobienie go we własnym zakresie również nie powinno stanowić problemu.
Ramka z rakietami oraz ich “klatkami” również wygląda dobrze (np. elementy z desek mają odtworzoną strukturę drewna, co ułatwia później realistyczne ich malowanie), ale tą sekcją zestawu zajmiemy się bliżej w dalszej części tego tekstu.
Gąsienice zaprojektowane są do złożenia z pojedynczych ogniwek. Nie powinno być to specjalnie pracochłonne, ponieważ każde ogniwko jest połączone z ramką tylko dwoma wlewami, a na żadnych z powierzchni nie ma śladów po wypychaczach, które wymagałyby dodatkowej obróbki.
Pora na elementy metalowe, zamknięte w woreczku strunowym. Są to: odcinek grubego łańcucha, sześć sprężynek do wózków jezdnych oraz tajemnicza aluminiowa tulejka.
Przy bliższych oględzinach tulejka ta okazuję się być po prostu lufą 37mm działka… Miły detal, ponieważ tak drobny element w plastiku wymagałby sporo atencji przy obróbce.
Kalkomania to niewielki arkusik wydrukowany przez Cartograf, co powinno być gwarantem jakości.
I tu pewna niemiła niespodzianka, ponieważ jakby nie patrzeć, kolor czerwony na emblematach jest lekko nieostry. Nie wiem, czy tak ma być, czy tak wyszło, ale fakt jest faktem.
Nikczemne rozmiary kalkomanii są poniekąd konsekwencją tylko jednego malowania, zaproponowanego przez producenta. Instrukcja wydrukowana jest na kredowym papierze i poza powtórzonym boxartem wita nas literówką (“Cerman” zamiast “German”).
A wspomniane wcześniej, jedyne malowanie, jest przedstawione na niewielkim czarno-białym schemacie. Mogłoby być bardziej “na bogato”, ale z drugiej strony sam schemat specjalnie skomplikowany nie jest.
I na tym można by zakończyć temat tego całkiem przyjemnego modelu, gdyby nie fakt, że na forach znawców nie brak opinii, że 28 cm pociski zaproponowane przez Bronco mają zły kształt (zbyt owalne czubki) oraz mało subtelne detale powierzchni. Dlatego warto rozważyć zamienniki, a tak się składa, że ma je w ofercie MiniArt – i nie są to drogie żywice, ale jak to u tego producenta, modele jak najbardziej wtryskowe.
1/35 GERMAN ROCKETS 28cm WK Spr & 32cm WK FLAMM
MiniArt – 35316
Niewielkie pudełko zawiera całkiem sporo plastiku, arkusz kalkomanii i jednokartkową instrukcję.
Ramek na oko jest bardzo dużo, ponieważ są zwielokrotnione – mniejszą otrzymujemy w 24 kopiach, a większą w 12. Części na nich zawarte pozwalają na budowę dwóch typów rakiet: 28cm i 32cm, oraz wyrzutni dla nich (identycznych zresztą).
Instrukcja, poza montażem, dokładnie opisuje proces malowania i naklejania dosyć licznych kalkomanii.
Same kalkomanie nie wzbudzają żadnych zastrzeżeń.
Bliższe oględziny ramek nie rozczarowują – ostre detale, brak niedolewek czy innych niedoskonałości.
Elementy skrzynek/wyrzutni również mają fakturę drewna.
Porównanie skrzynek Bronco i Miniart (wycięta) – zwraca uwagę różnica w szerokości (nie wiem, która jest bardziej “właściwa”…):
Same pociski trudno porównać w ramkach, ponieważ producenci wybrali odmienne podziały technologiczne. Rakietę od Bronco składa się z pierścieniowatych elementów:
MiniArt wybrał sklejanie dwóch połówek.
Z punktu widzenia łatwości montażu Bronco ma przewagę, ponieważ odchodzi obrabianie spoiny i dbałość o zachowanie delikatnych detali. Jednak po sklejeniu rakiety MiniArtu wykazują kształt bardziej zbliżony do rzeczywistego (wierzchołek!) i zdecydowanie subtelniejsze detale na powierzchni, więc dodatkowy nakład pracy ma jak najbardziej sens.
Artur Osikowski
Model Pojazdu przekazany przez Hobby 2000 – dystrybutora Bronco
Zestaw rakiet przekazany przez IBG – dystrybutora MiniArt