28mm Achilles Ridgerunner
Games Workshop
Magnesowanie i Budowa
Przy okazji budowy tego cudaka postanowiłem zmierzyć się z tematem magnesowania. Rzecz popularna wśród graczy w bitewniaki. Bo nie chodzi o to, że jeden z drugim nie może się zdecydować jak chce, żeby wyglądał jego model. Zamocowanie różnych elementów ekwipunku pozwala na modyfikowanie sprzętu pod względem uzbrojenia, a co za tym idzie specyfikacji wykorzystywanych w rozgrywce. No więc uznałem, że ten nieskomplikowany pojazd będzie dobrym poligonem doświadczalnym do takich zabaw. Przy czym ja to akurat uznałem za zasadne wkładanie tych magnesików właśnie dlatego, żeby móc wybrać najciekawszą konfigurację. Najciekawszą wizualnie. No i generalnie z ciekawości.
Jak wspominałem w recenzji tego modelu, nie ma on przesadnie skomplikowanej konstrukcji. A jednocześnie znaleźć tu można kilka ciekawych rozwiązań, ułatwiających budowę, choć nie kosztem jakości miniatury. Bo na przykład zaczepy na masce – ktoś niegłupio wymyślił, że zamiast przyklejać maleńki element od wierzchu, można zrobić go solidniejszym, i wklejanym od spodu. Ja z kolei dodam, że dla wygodnego montażu lepiej nie wycinać tego detalu z wypraski, a zostawić go połączonym z kawałkiem ramki, który ułatwi chwytanie i pozycjonowanie
Zbędny plastik można bez problemu usunąć po utwardzeniu się spoiny
Nie będę tutaj prezentował szczegółowo krok po kroku kolejnych etapów budowy – instrukcja z modelu robi to sama w bardzo przejrzysty sposób
..a model w gruncie rzeczy nie sprawia trudności. Choć może za jednym wyjątkiem, bo nie wiem – może to ja gdzieś dałem ciała – choć z drugiej strony nie bardzo wiem, gdzie by to było możliwe. Faktem jest jednak, że podłoga z tyłu pojazdu wystaje poza obrys, w którym powinna się mieścić. Rzecz o tyle ważna, że utrudnia to poprawne uplasowanie tylnej ściany nadwozia
Po rozważeniu paru rozwiązań, wybrałem to polegające na zeszlifowaniu wystającego fragmentu podłogi. Powoli, płaskim pilnikiem
W takim wariancie musiałem dodatkowo nieznacznie podciąć mocowania wiszących tu szekli
No ale sieopłaciłosie, bo roboty nie za wiele, a ostatecznie wszystko siadło jak należy
Jak widać na powyższych zdjęciach, tu i ówdzie dodałem nieco drobnych detali. Z wybijakami RP Toolz nastukanie takich imitacji śrub czy nitów to chwila moment, a każdy detal konstrukcji, to kolejny detal, który można pomalować, dodając zróżnicowania powierzchniom. Zatem moim zdaniem warto
Nieco uwagi wymagały również amortyzatory. Ściślej – imitacja sprężyny wokół nich owiniętej – ponieważ całość odlana jest w jednym kawałku, usunąć trzeba ślady po łączeniu połówek formy. Najpierw z najbardziej eksponowanych powierzchni
A potem z zagłębień – najwygodniej poskładanym kawałkiem drobnego papieru ściernego
Na koniec, aby wygładzić powierzchnie i usunąć resztki pyłu z obróbki, całość delikatnie ‘pomalowałem’ cienkim klejem
Jeśli chodzi o obróbkę detali, to tylko pro forma wspomnę, że nawiercić trzeba otwory w lufach
..jak również w rurach wydechowych.
Koła w modelu są nie brzydkie. Oczywiście można szukać jakichś bardziej agresywnych w wykończeniu zamienników, ale uznałem, że skoro akurat nie mam niczego pasującego na podorędziu, to użyje tego, co dała fabryka. Zacząłem od wycięcia i zgrubnego ogratowania ich połówek, tak, by elementy pasowały do siebie bez zarzutu
Następnie każde z kół chwyciłem w zacisk i miejsce łączenia elementów zalałem Tamiya Extra Thin
Nie przypadkowo użyłem klamerki, a nie palców. Cienki klej ma to do siebie, że lubi sobie popłynąć w niekontrolowany sposób różnymi zakamarkami. A najgorzej, gdy wpłynie między plastik a opuszki palców, bo to owocuje niefajnymi do usunięciami odciskami palców na powierzchni. Tutaj byłoby samo zło. Choć tak, sam klej większych szkód nie czyni. W najgorszym razie powierzchnie trzeba potem przetrzeć wełną stalową
Jak wspomniałem, przed montażem poprzestałem na ogólnej obróbce. Dopiero w sklejonych kołach zabrałem się za wyszlifowanie powierzchni bieżnika. Użyłem gruboziarnistego pilnika. Suwając nim niespiesznie po powierzchni, nie tylko usunąłem pozostałości wlewów, ale zrobiłem pierwsze imitacje uszkodzeń gumy
Szczotką drucianą usunąłem z powierzchni drobne wiórki plastiku
Na tym nie poprzestałem – dodałem też imitacje większych uszkodzeń bieżnika, niźli tylko rysy na jego powierzchni
Postanowiłem też w najbardziej prosty i ordynarny sposób zaimitować ugięcie opony. Bo nawet najtwardsza nieznacznie siada pod ciężarem pojazdu. Ten efekt najłatwiej oddać zeszlifowując z lekka wybrana powierzchnie opony. Ale nie tak od razu. Najpierw koła musiałem tymczasowo ze sobą połączyć. Użyłem niezawodnego w takim charakterze płynu maskującego
Następnie, na desce oklejonej papierem ściernym, delikatnie i niespiesznie zeszlifowałem jedną z powierzchni powstałego w ten sposób walca
Dzięki temu wszystkie koła otrzymały identyczne ‘ugięcie’
Na koniec jeszcze drobny trik, który ułatwia późniejsze malowanie. Szyby szoferki są monolitem, odlanym wraz z nadwoziem. Z umiarkowanie wyraźnie podkreślonymi krawędziami. Dlatego by zminimalizować ryzyko niekontrolowanego rozpływania się farby, na ich granicach wyskrobałem delikatne zagłębienie. Użyłem z lekka spreparowanej połówki nożyczek, choć zdecydowanie lepszym wyborem do tego celu będzie skrobak trumpetera
Tutaj ponownie, po obróbce, do wyczyszczenia i wygładzenia obrabianych powierzchni użyłem Tamiya Extra Thin, którym z lekka pomalowałem owe rowki
Po sklejeniu bryły pojazdu przerwałem montaż i zabrałem się za zaanonsowane we wstępie magnesowanie. Podoklejane detale, choć może nie jakoś wybitnie delikatne, ale nie ułatwiałyby pracy, a przy tym narażałyby się na uszkodzenie.
Ponieważ była to moja pierwsza zabawa z magnesikami, zacząłem od rzeczy najmniej skomplikowanej, czyli wymiennych elementów w sponsonie. Można w nim posadzić figurkę, albo jakieś urządzenia – tu znowu do wyboru – coś wyglądającego jak namiernik, lub antenę.
Na wstępie wywierciłem otwór na magnes w sklepieniu sponsonu
Nie jest to miejsce eksponowane, zatem musiałem znaleźć sposób na równe wklejenie metalowej drobinki. W słupku magnesów ostatni z nich oddzieliłem kawałkiem woskowanej folii podkładowej z nalepek. Oczywiście uprzednio upewniłem się, że nie ima się jej klej cyjanoakrylowy
W nawiercony otwór zaaplikowałem niewielką ilość kleju, a następnie wetknąłem magnes we właściwe miejsce.
Aby poprawnie wyznaczyć miejsce montażu magnesu w figurce (czy tam jej kadłubku) na magnes naniosłem kroplę farby
..a na to położyłem figurkę
Nieznacznie, ale jednak bardziej skomplikowane było przygotowanie montowanych w tym miejscu urządzeń. Dwóch do wyboru, zatem najpierw musiałem osadzić magnes w ich podstawie, od wewnątrz
..i w wymiennych końcówkach zamontować odpowiednio magnesy. Nie muszę chyba dodawać, że ważne jest, by przed ich wklejeniem upewnić się, czy są właściwie spolaryzowane
Kolejną kwestią do rozwiązania był dystans pomiędzy podstawa urządzeń a zwieńczeniem sponsonu.
Użyłem tutaj polistyrenowej rurki, przyciętej na odpowiednią długość na przymiarze JLC
W rurkę wkleiłem magnes, a do jej wierzchołka przykleiłem podstawę radarów
Nie mniej knucia było z uzbrojeniem na pace.
Zacząłem od wklejenia magnesu w końcówkę ramienia, na którym mocuje się działko lub wyrzutnie rakiet
Zamagnesowanie wyrzutni nie wymagało żadnych szczególnych zabiegów – wystarczyło przykleić we właściwym miejscu metalowy krążek
..a w działku – już po sklejeniu – magnes umieściłem w nawierconym w tym celu otworze
Ramię, na którym sterczy działko, lub wyrzutnia, jest kolejnym wymiennym elementem. Zamiast niego można zamontować moździerz. Producent oczywiście nie przewidział łatwej ich podmiany (to się kupuje kolejne modele, a nie na jednym ciągle coś zmienia!)
Jedną z połówek mocowania ramienia, bez żadnych modyfikacji, przykleiłem do pojazdu we właściwym miejscu
Następnie – tak w moździerzu, jak i w ramieniu działka – zmodyfikowałem gniazdo, w sposób pozwalający na swobodne wsuwanie tych elementów od góry
Z drugiej połówki mocowania odciąłem bolec pozycjonujący
..i w gruncie rzeczy na tym mogłem poprzestać, jednak na wszelki wypadek także tutaj postanowiłem wetknąć magnesy
Z rozpędu dodałem magnesy w jeszcze jednym miejscu – w kołach. Tak, by pojazd nie był na stałe złączony z podstawką.
Do tymczasowego ich zamocowania ponownie użyłem płynu maskującego jako spoiwa. Na czas schnięcia pojazd ustawiłem niezwłocznie na płaskiej powierzchni, tak by spiłowane opony idealnie do niej przylegały
Następnie do magnesów w kołach przyczepiłem kolejne magnesiki, a na każdy z nich położyłem kroplę białej farby
..i jak stemplem odbiłem ich ślady na podstawce – dzięki czemu wiedziałem, gdzie wiercić gniazda
Tu w zasadzie zakończył się ten etap prac, czyli montażu. Oczywiście wiele elementów, w tym figurki, pozostało osobno i w kawałkach
To dla zapewnienia wygody w malowaniu. A poza tym, wciąż rozpatruję pewne drobne modyfikacje, bo jak wspomniałem w recenzji, model ma potencjał do waloryzacji.
KFS
P.S. Jeśli podobają się Ci się moje artykuły i chciałbyś wesprzeć ich powstawanie, możesz kupić mi czarną paktrę, albo lepiej czarną kawę, w serwisie buycofee.to